piątek, 12 maja 2017

Dlaczego nienawidzę długopisów?

Hej!
Ten post piszę, dlatego że czuję silną potrzebą podzielenia się z szerszym gronem moimi poglądami.

Kocham pióra wieczne,
nienawidzę długopisów. 

Oznajmiam to wszystkim i wszędzie, powtarzając jeszcze raz nienawidzę długopisów.

Piórem piszę od kiedy w pierwszej klasie podstawówki przestaliśmy pisać ołówkami. Tak, dobrze czytacie, zaczęłam pisać piórem jako siedmio-, ośmioletnia dziewczynka. Po prostu uparłam się, że chcę mieć pióro jak mój tata i nie było przebacz. Pierwsze pióro dostałam jako prezent na Boże Narodzenie. Służyło mi przez dwa czy trzy lata aż mi się popsuło. Było to pióro wieczne Parker Vector. Tym piórom jestem wierna do tej pory. Dostałam kolejne pióro, tylko w innym kolorze. To służyło mi siedem lat, dopóki nie zgubiłam go kwietniu.


Najgorszy czas w moim życiu, 

czyli ten niecały miesiąc, kiedy to musiałam męczyć z długopisem. 

Czemu tego nie lubię? 
Długopisem piszę się o wiele ciężej niż piórem i jest on zawsze taki sam, czyli nie dostosowuje się z czasem do właściciela. Jest po prostu niewygodne i wpływa na jakość pisma. W moim przypadku na gorsze. Oczywiście, są jeszcze długopisy żelowe, ale one najczęściej strasznie się rozmazują (dobra, pióra czasami, kiedy się za szybko zeszyt zamknie lub przejedzie ręką po niezaschniętym atramencie).
Rozumiem, że długopisy są lepsze pod względem ekonomicznym, bo są tańsze i dłużej piszą, ale moim zdaniem pióro jest po prostu lepsze. Wygodniejsze i dostosowane tylko do mnie.
Kocham w nim to jak delikatnie sunie po papierze, to jest po prostu cudowne.

Dlaczego wolę pióro?

Jak już napisałam, wygodniej i lżej mi się nim piszę. Moje pismo wygląda lepiej i staranniej. Także jakiś cały tekst napisany piórem wygląda po prostu estetycznej, jak dla mnie jest milszy dla oka. 
Mam świadomość, że to jest droższe, ale jak dla mnie warto zapłacić więcej. :) 

Jak już wspomniałam, moje pióro to Parker Vector (widoczne na zdjęciu). Jego cena na oficjalniej stronie sklepu to 44 zł. 
Koszt opakowania 5 naboi to ok. 20 zł, ale nie jestem pewna, bo nabijam pióro strzykawką. Butelka atramentu kosztuje niewiele ponad 20 zł, a ma 57 ml, co tak jak mi starcza na ponad rok. Dla porównania opakowanie naboi starczało mi na miesiąc, półtora. 

A Wy czym wolicie pisać? Piórem czy długopisem? :D

piątek, 5 maja 2017

Ulubieńcy Miesiąca: Kwiecień 2017

Cześć!
Oto zaczynamy maj. Muszę powiedzieć, że już się zaczął pozytywnie i mam nadzieję, że równie dobry będzie. Pomińmy pogodę, która zawsze mogłaby być lepsza, mogłoby tak nie wiać... Szczególnie podczas jazdy rowerem, ale i tak było super. Pomińmy tylko uda bolące przez północy.
W sumie... Nawet plan lekcji, który pod pewnymi względami zmienił mi się na gorsze, chyba go nie popsuje.

1. Piosenka


Jako muzycznego ulubieńca daję dziś "Bez znieczulenia" happysadu. Nie była to jedyna piosenka, która mi w tym miesiącu szczególnie towarzyszyła. Jeśli reszta Was interesuje, zapraszam *tutaj*.




2. Książki



1. Trylogia Niezgodna: Niezgodna, Zbuntowana, Wierna Veronica Roth - jedna z moich ulubionych serii. Jest świetna. Tylko "Zbuntowana" jest nieco gorsza od pozostałych części. 9/10

2. Wieża Jaskółki Andrzej Sapkowski - oto kolejna, genialna część przygód wiedźmina Geralta z Rivii. Po prostu uwielbiam, wyjaśnia się wiele rzeczy. 10/10

3. Ogień Mats Strandberg, Sara B. Elfgren - jest lepsza niż poprzednia część, główne bohaterki stały się barwniejsze i przestały mi się mylić. Nie jest też tak spokojna jak "Krąg" i cały czas się w niej coś dzieje. 7/10

4. Baśnie Barda Beedle'a J. K. Rowling - świetne baśnie, wszystkie są bardzo ciekawe. Najlepsze w tym są jednak komentarze Dumbledore'a. 9/10

5. Quidditch przez wieki J.K Rowling - bardzo fajna książka, wyjaśnia bardzo o quidditchu. Podobała mi się, ale z tych wszystkich najmniej. 8/10

6. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć J. K. Rowling - jest najlepszy dodatek do tej serii, zawiera dużo ciekawych informacji. 10/10

3. Filmy


W tym miesiącu udało mi się obejrzeć trzy filmy. :D Przypomniałam sobie "Kilera", bo w ogóle go nie pamiętałam. Udało mi się też znowu obejrzeć "Naukę spadania", która jest cudownym filmem i zdecydowanie najlepszym w tym miesiącu. Cały czas tak pięknie być nie mogło i zawiodłam się na "Zbuntowanej". Nie dość, że film różni się sporo od książki, niektóre wątki są bardzo pozmieniane, to jeszcze tłumaczenie było beznadziejne.

4. Najlepsze wspomnienia


Bardzo dobrze wspominam Wielkanoc. Szczególnie jej drugi dzień, kiedy to tradycyjnie lało się wodę. Cudem nie wylądowałam pod prysznicem (chociaż były takie zamiary), ale za to musiałam jeździć na mopie po domu babci. Gdyby było cieplej albo miałabym ubrania na zmianę, pewnie dużo bardziej bym


5. Ubrania


Po prostu zakochałam się w ogrodniczkach. To są najwygodniejsze spodnie, jakie kiedykolwiek miałam.


piątek, 28 kwietnia 2017

"Chata"

Hej!
Zaczynamy już majówkę. :D Cieszycie się z tego? Ja nawet bardzo.  Może nie mam zbyt wielu planów i są one bardzo niepewne, ale nie mogę się doczekać ich realizacji, jeśli mi uda. Mam nadzieję, że będzie ładna pogoda, bo inaczej mi się nie uda, a przynajmniej nie w takim stopniu, jak bym chciała. A Wy jakie macie plany? :D

Przychodzę dziś z czymś innym. Obiecałam napisać o "Chacie", a więc w końcu się pojawia.


Fabuła:
Mackowi, mimo że miał ciężkie dzieciństwo, udało się stworzyć szczęśliwą rodzinę. Ma dzieci, które kocha bezgranicznie, cudowną żonę. Ich życie jest po prostu piękne i harmonijne, co niedzielę chodzą do kościoła ze względu na to, że jego żona i dzieci są bardzo mocno wierzące, nazywają Boga "Tatą". Mack z dziećmi wyjeżdżą na kamping, gdzie jest jego najmłodsza córka, Missy, zostaje porwana i wszystkie ślady prowadzą do chaty w środku lasu, ale nie udaje się jej odnaleźć. Jest to wielką tragedią dla rodziny. Starsze dzieci zaczynają się buntować, Mack nie może się z tym wszystkim pogodzić i o wszystko obwinia siebie, a jego żona próbuje z powrotem zjednoczyć rodzinę. Kiedy jego żona wyjeżdża na weekend, Mack znajduje w skrzynce tajemniczy list. Ktoś podpisuje się jako Tata i prosi o spotkanie w chacie. Mack jedzie na miejsce, gdzie spotyka całą Trójcę Świętą.

Moja opinia:
Nie sądziłam, ze film tak przypadnie mi do gustu.
Moim zdaniem jest pomysł na fabułę jest ciekawy, ponieważ nie w każdym filmie spotyka się całą Trójcę Świętą, która jest tak sympatyczna! Postaci, ich zachowania i intencje są moim zdaniem interesujące. Szczególnie Tata i jego rady. Pomaga to Mackowi, a zmiana, która zachodzi w nim dzięki Tacie jest po prostu cudowna. 
Bardzo mi się podoba jak w filmie jest pokazany proces przechodzenia żałoby oraz wybaczania innym. Jest zrobione w piękny sposób, ale moim zdaniem, jeśli chodzi o wcielenie tego w życie, może być to bardzo trudne, ale nie niewykonalne!

piątek, 21 kwietnia 2017

Co ostatnio u mnie gra?

Hej!
W tym miesiącu jest już lepiej.  Mam więcej czasu dla siebie, ale dalej to nie jest to, czego bym chciała.
Przez przerwę wielkanocną wolałam się skupić na szkole. Miałam trochę zaległości do nadrobienia, kilka kartkówek i sprawdzianów oraz pracę na konkurs, ale już ze wszystkim się uporałam i jestem na bieżąco. Nie ma to jak wziąć się do nauki w kwietniu! Zdecydowanie nie polecam tego, jak się uczyć to cały czasy, choćby wkładając w to minimalny wysiłek.

Fot. Gabi (klik)
 

Dziś będzie muzycznie. :D Dawno nie było tutaj tak typowo muzycznych postów. Dziś będą to piosenki, których ostatnio często słucham.

Bażant & Kinga - Faites vos jeux

Zacznę od piosenki, która jest moim zdaniem genialna, a jednak bardzo mało znana.  A szkoda! Musiałam ją tutaj wrzucić, dlatego aby więcej osób ją poznało. Bardzo mi się podoba głos Bażanta, jest dla mnie bardzo przyjemny. Kingi również. Ich połączenie w refrenach jest super, szczególnie kiedy Bażant jest "w tle".


De Mono - Znów jesteś ze mną
De Mono - Ostatni pocałunek

Ostatnio też słucham dość dużo De Mono.  Szczególnie tych dwóch piosenek. Może zwrotki nie są zbyt pozytywne, relacje w nich ukazane też nie są jakoś bardzo szczęśliwe, a jedna jest trochę toksyczna, to jednak refreny pokazują jaką nadzieję na coś lepszego czy też ich dobre strony. Po prostu jest w nich coś, co w pewien sposób dodaje mi otuchy. No i mają fajną melodię, dość spokojną, ale podoba mi się. "Ostatni pocałunek" ma świetny rytm. :D




happysad - Bez znieczulenia

Podoba mi się. Po prostu podoba mi się. Wpada w ucho i ciężko jest mi się tego tego pozbyć z głowy. Słyszałam o niej już wcześniej, ale przesłuchałam dopiero jak wysłał mi ją przyjaciel. Jest genialna po prostu. Ma naprawdę świetny tekst, jest nieco dobitny, ale myślę, że prawdziwy.


Na koniec, jeśli jesteście fanami Harry'ego Pottera i piszecie opowiadania z nim związane lub szukacie ciekawego fanfiction, serdecznie  zapraszam do Stowarzyszenia Księcia Półkrwi (klik), gdzie dołączyłam.