piątek, 4 grudnia 2015

Próbne egzaminy

Witajcie wszyscy! :D
Jestem świeżo po próbnych egzaminach. Nie były takie straszne, jakby się mogło wydawać. Poza rozszerzeniem z języka angielskiego.

Moje przygotowanie

 

Tu raczej nie ma zbyt wiele do opisywania. Po prostu nie przygotowywałam się. Jedynie co zapamiętałam wzory z matematyki, ponieważ mieliśmy je niedawno na lekcji. Kiedyś zaczęłam przepisywać do takiego zeszytu ważniejsze pojęcia z polskiego, ale skończyło się tylko na wypisaniu pojęć z wiązanych z liryką. Ogólnie szłam  na żywca.
Jedynie można powiedzieć, że z angielskiego się przygotowałam, ale z tego jestem przygotowywana od początku gimnazjum pod kątem egzaminu. Przykładowo w pokoju nad biurkiem mam powieszone przydatne zwroty do maila i tabelę czasowników nieregularnych.
Będę musiała przed następnym próbnym spisać zeszyt, z którego będę się uczyć. Wpiszę tam przydatne pojęcia, wzory i tak jak z języka angielskiego budowę czasów.

Czy się stresowałam? 


Nie.
Z dwóch prostych powodów. Po pierwsze ja się takimi rzeczami nie stresuję. Przed ich skończeniem. ;) Czyli najpierw piszę ten egzamin, a po jego napisaniu się stresuję. Tak było z testem szóstoklasisty. Moja klasa się stresowała. Ja podeszłam do tego na luzie, napisałam zero stresu... I na obiedzie przy zupie ręka mi się zaczyna trząść.
A po drugie!
We wtorek byłam na wyciecze w Warszawie i trochę się  wszyscy od stresowaliśmy. Było fajnie, najlepiej w autobusie! :D

Czy były trudne? 


Zależy co. Zacznę od początku
Najpierw pisaliśmy historię i WOS. To było dziwne. Przedział był bardzo duży. Wiele rzeczy brałam na logikę, ale przydała się też moja orientacja w datach i latach.
Później polski. Był nawet okej. Nie był taki trudny, ale nie jestem pewna jak mi poszedł.
Przyrodnicze też były dziwne, ale mniej niż historia. Wydaje mi się, że najlepiej poszły mi pytania z chemii i biologii, ale też nie jestem pewna.
Z kolei matematyka była dla mnie banalna. Łatwiutka i na swój sposób przyjemna. Tak samo podstawa z angielskiego. Słuchania i czytania były łatwe.  Gorzej mi poszło rozszerzenie, chociaż łatwe były z niego dwa czytania. W przypadku maila jest z lekka klapa. Nie znałam słowa wokół, którego kręciło się wszystko! Lecz jak to ja lałam wodę i musiałam znaleźć jakiś zamiennik. Padło na "prace społeczne".
Uważam, że raczej dobrze mi poszło.


Jednak mimo wszystko nie warto się stresować ani próbnymi, ani tymi głównymi. Ze stresu może nam się wszystko pomylić i coś źle zrobimy albo nam czasu nie starczy.

Jeśli nie mieliście jeszcze próbnych, to POWODZENIA ŻYCZĘ!

4 komentarze:

  1. Bardzo motywujący post :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie też były próbne egzaminy. Podobnie jak ty nie stresowałem się w ogóle. My pisaliśmy tylko WOS, Historię i Polski. Nie wiem czemu reszty nie mieliśmy. Najgorzej poszedł mi Polski. Moja ulubiona rozprawka wyszła tak źle, że nie wiem. Temat: ,,ludzie nie zawsze postępują zgodnie z tym co mówią". Nic nie mogłem wymyślić. Nie mam ani jednego argumentu w oparciu o lekturę. Wychowawczyni (polonistka) nas ostrzegła żebyśmy nie liczyli na dobre wyniki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nominacja do LBA!
    http://life-ishappiness.blogspot.com/2015/12/liebster-blog-award-5.html

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie to też za specjalnie się nie stresowałam. Bardziej taki luuuz. Z polskiego, wosu i historii nie pisałam. Reszta - była ok. Jestem zła jeśli chodzi o rozszerzenie, bo dwóch zadań otwartych nie zdążyłam nawet przeczytać! Nie wyrobiłam się.
    Wy macie jeszcze jeden próbny? My nie.. ._.

    OdpowiedzUsuń

♪ Jestem wdzięczna za każdy komentarz oraz obserwacje
♪ Możliwość dodawania komentarzy anonimowo
♪ Wyłączona weryfikacja obrazkowa.
♪ Nie zostawiaj linka do bloga pod postem, od tego jest Wasze blogi